Sytuacja z listopada 2002 na „Śląsku”
Nasi z domowiny Górnośląskiej – po prostu odzwyczajeni od 1945 do ich starej rodzimej
tradycji – zapomnieli czcić co śląskie, co święte. Nie angażują się do aktywnego życia godnego tej to
krainy.
Zagonieni do kieratu pracy w dziejach ich historii, „nie żyją” dzisiaj normalnym
życiem.
Ucieszyły mnie, jadąc po Śląsku, piękne ryneczki, wielkiej historii miasteczek jak Mikołów,
Bieruń, Żory, Pszczyna, Rybnik czy Cieszyn, widać pracę w domowinach dobrych gospodarzy, można gdy się chce, gdy
się jest przedsiębiorczym, gdy się ma motywację. Piękne festyny, jak festyn „Europa w Bieruniu”,
piękne pomniki historii tych miast – jak to w Chorzowie, pomnik „ojca” przemysłu śląskiego –
Fryderyka Wilhelma hrabiego Redena. To on rozniecił gospodarkę tego całego regionu, to on został w jego czasach
upokorzony, i to jemu zawdzięczali nasi ojcowie – otrzymaną pracę, a przychodzący do naszej krainy żyli i
żyją porównalnie dobrze. I tylko niektórzy, źle nam życzący, torpedują co dobre, z zawiści i niewiedzy, w
ślepej nienawiści, - niestety z tych małych ojczyzn, często jeszcze nie dorośli do Śląska. Jedynie co nam
narzucają, to jeszcze nowego i znów nowego „żółtego orła” w herbach miasteczek. A gdy już po piórach
nie można ich domowin rozróżnić – dodają krzyżyki, nie trzy a już pięć – robiąc je „bardziej
czytelne” dla naszych przychodzących. Popatrzcie na herb Wrocławia, heraldycznie uzasadniony, nie w bojaźni
ponownie zrodzony, przez przychodzących do ich małych ojczyzn. Wielkie uroczystości odbyły się w miasteczku
historycznym Pszczyna. Nie tak dawno odsłonięto tablicę pamiątkową, gdzie urodził się J.C.Raschdorf, słynny
europejski architekt przed 100 laty. To, że piękne koncerty łużyckiego komponisty G.Ph.Telemanna, corocznie
przyciągają wielu z Europy, to już tradycja tego miasta. Ale zdobyć się na rocznicę gimnazjum, nie mówiąc już,
że nie powstało w ostatnich 80-laty, a przed 235 laty i to założone przez ostatniego Promnitza, pana tej ziemi aż
do Bogucic (Katowic), ale za czasów już następnego rodu - Anhaltów, w momencie gdy przekazuje córkę z całą
Plesską Domowiną wpływowej rodzinie w Europie - z Anhaltu w Koethen. Gimnazjum do którego przyjeżdżali zamożni z
Krakowa, wielkich ludzi kształciła ta szkoła, Raschdorfa, Kissa, czy naszych mieszkańców z ziemii plesskiej Edytę
Olbrychtównę, Traudlę Sczepankównę, Krysię Szostokównę - naszą gwiazdę telewizji (K.Loska), czy Zefka Żymloka,
zakonnika teraz na Dolnym Śląsku. Kuźnia talentów przez 235 lat, jedynego do dnia dzisiejszego działającego
gimnazjum na Śląsku, z tak starą i interesującą tradycją.
Przy okazji – gimnazjum – powstało ono na Górnym Śląsku nie za czasów panowania
przez 250 lat Habsburów, jak za panowania Hohenzollernów – pruskich czasów Śląska. To okres, kiedy po
wielkiej stagnacji w tym całym naszym regionie śląskim, rozpoczął się bujny rozkwit od Plessii po Tarnovienssis. Z
biednej części Beskidów, czyli dalej austriackich stron śląskich, zjawiali się beskidcy górale, sprzedając
„klekotki”, „rogolki”, koszyki, czy „klapiące ptoszki”. A że, przybyłych z Beskid
Górali, nazywali Górnoślązacy „gorolami”, tak utarło się do dzisiaj mówić wszystkim przychodzącym
na Śląsk „Goralomi”.
Zagonieni Górnoślązacy do kieratu pracy w dziejach ich historii, właściwie nie żyli także
gorączką wyborów ogólnopolskich do władz komunalnych każdego miasta, powiatu i województwa. W dobie demokracji każdy
mógł się starać zasiąść na stanowisko radnego czy prezydenta miasta. Każdy kandydat próbował różnymi
metodami, przystępnymi zgodnie z regułą gry i często też niektórzy chwytami poniżej pasa wybieranego. Prasa
zamiast szczególnie do znudzenia pokazywać programy kandydatów, ich plany dla miast, ludzi, pokazywali wręcz
najczęściej co innego, takie odniosłem wrażenie, jako obserwator zewnętrzny w tym okresie na Górnym Śląsku.
Prasa prześcigała się wytykając chwyty nie demokratycznej walki przeciwników, niszcząc przy tej
okazji autorytety tych, którzy byli w niełaskach danej prasy. Tak wychodzili na wierzch ci, którzy z wieloletnimi
sprawdzonymi tam metodami przechodzili dalej. To, że komputery „przepocone softwerem”, kosztownego systemu
informatycznego, wartości ponad 200 milionów złotych – zawiodły i dopiero z kilkudniowym opóźnieniem
ogłoszono wyniki, miało też swoją wymowę. Wielu, jak za komunistów, myśląc, że i tak ich głos się nie liczy,
nie przystąpili do głosowania – dając tym samym szansę, powiedzmy partii przeciwnej, na którą nie chcieli
głosować.
Listy wyborcze – w wymiarach nie już na centymetry, a wręcz już prawie na metry – tyle
nowych kandydatów było na stanowiska, aż się roiło w oczach. I kogo tu wybierać, najlepiej pierwszych z góry
– i tak mądrzy „drukarze” przemycili wielu wielu, na których jeszcze niedawno Solidarność
wieszała psy. No ale, kogo należało wybierać. Przeciaż niedawni przy władzy chcieli się szybko dorobić, biorąc
pod siebie, a tym samym, zapominając o ludziach.
Opluwano się na finiszu łacińskimi sloganami, czytaliśmy. Pisali: - „nowi wybierani
wchodzą od zera i uczą się szczególnie skomplikowanej sztuki cynizmu, gdy inni byli już we wszystkich istniejących
i niestniejących partiach.”. Jedni chcieli unieważniać wybory za naruszanie prawa wyborczego. Inni to samo,
udowadniając, iż oni i jeszcze z rodziny głosowali za wyborcą X, który na liscie wyników nie miał żadnych
skreślonych głosów. Prześcigano się z podawaniem kwot pieniężnych, ile to wydawały partie w pierwszej turze
wyborów i ile przeznaczają setek tysięcy na drugą turę – czy to nie śmieszne, poniżające. Niech zobaczą
bezrobotni, bez zapomogi jaką forsą obraca się w polityce, czy inaczej – po to by wejść do polityki i na niej
zarabiać.
Prasa jest otwarta, pisze co w ich wierze, służy demokracji. Podali ile zarabiają prezydenci,
burmistrzowie, radni z ich dietami, słowem „pełna demokracja” – pisana w cudzysłowie. Do tej chęci,
nie dziwota, dorobienia się było wielu. No bo kto to musiałby się starać na tak wspaniałe, intratne stanowiska?
Najlepiej idealista, bez reszty oddany sprawie dla innych, na lepsze dla innych, o sobie nie myśląc. Albo już bardzo
bogaci, którzy mają już wiele, i nie potrzebują się więcej dla siebie dorabiać, z chęcią teraz pracy dla innych,
lepiej dla innych, nawet kosztem jego bogactwa, bogatego wybieranego – bo i takie przypadki są w świecie.
Dodatkowo, jeżeli z tych dwóch grup – znają się na kierowaniu, zarządzaniu wielkimi zespołami ludzkimi, są
dobrymi mówcami, z umiejętnościami właściwego przekonywania innych o właściwej motywacji. Jak również winni
mieć pojęcie o sprawach socjalnych, gospodarczych, kulturalnych, komunalnych – byłoby to bardzo dobrze.
Tak byłoby idealnie – czy takiego kandydata się spotkało, jeszcze w zanadrzu z popierającą
go partią polityczną – ale znów dla ludu, nie dla własnej kieszeni - partyjnych. Na domiar złego wiele
małych partyjek, myśląc, że to oni są tymi wybrańcami losu dla ludu – podawali swych kilku kandydatów
– przegrywając w przedbiegach, dzieląc się na równi głosami, bez minimum głosów przejścia wyżej. Tak w
Turcji doszła do władzy teraz w tym samym okresie jakaś nieznana partia islamu, w podobnych sytuacjach jak w Polsce,
dzięki słabej frekwencji uczestnictwa.
Wielu uzdrowicieli sytuacji w kraju, myślących, że tylko krytyką dojdą do celu prezydenckiego,
bez pokazywania przykładów dobrej roboty od siebie zaczynając. Wstydzić by się mogli niektórzy, blokując miejsca
właściwym. Ale kto nim jest – właściwym, każdy myśli, że to on! A nie jak to pospolicie się myślało
– jakoś to pójdzie siłą rozpędu, jak do tej pory szło przez 50 lat.
To i nie tylko w Polsce, u sąsiadów również takie przypadki często się przytrafiają. Czysty
populizmus z uśmiechem na twarzy, ręką w kieszeni, i do tego z fałszywie przedstawianą prawdą o rzeczywistej
sytuacji w państwie. Za wszelką sprawą – na szpicy hajda panowie.
Bezwzględny globalizm, a teraz „europowanie” wszystkiego co ma przynieść postęp po
przystąpieniu Polski do EU. Duch ludzi nie przygotowany do takich skoków, wyzwala 10.000 potencjalnych bezrobotnych z
armii już 320.000 na całym Górnym Śląsku, który gromadzi się przd gmachem Urzędu Wojewódzkiego – krótko
po wyborach, bo 18.listopada tego roku – bojkotując politykę rządową. Podano mianowicie niedawno do
wiadomości, że 35.000 górników zostanie zwolnionych w ośmiu kopalniach, mających do 2005 być zamkniętych. Na
pewno rząd województwa śląskiego ma w zanadrzu szeroki wahlarz przekwalifikowań tych mających być zwolnionych górników
w zawody przyszłościowe, pozwalające im dalej kontynuować pracę. Na tym polega restrukturyzacja, a nie tylko
wyrzuania na bruk.
„Utrwalenie się polskiego warcholstwa może przynieść samo nieszczęście.
W dawnych czasach nosiło ono nazwę złotej wolności i wiodło do utraty państwowości” -
oto wypowiedź czołowego felietonisty na łamach prasy śląskiej, – Kazimierza Kutza i dalej – Teraz
urząd jest przede wszystkim na usługach władzy, a dopiero potem społeczeństwa, bo samorządy wciśnięte zostały w
gorsety partyjnego państwa, które podszyło się pod struktury i nazewnictwo demokracji.
Po wyborach komunalnych w drugiej turze, w wielu śląskich miastach powstały koalicje czerwonych
– Sojusz lewicy Demokratycznej:
SLD z Unią Pracy, Małą Ojczyzną i Platformą Obywatelskä. Itd –
Dedykując teraz mottem w wierszu z przed 150-u laty:
|
Da gehn die einen müde fort,
Die anderen nahn behende,
Das alte Stück, man spielts so fort
Und kriegt es nie zu Ende.
Und keiner kennt den letzten Akt
Von allen, die da spielen,
Nur der da droben schlägt den Takt,
Weiß, wo das hin will zielen.
Joseph von Eichendorff |
Jedni zmęczeni odchodzą,
Inni zbliżają się wnet,
Tak stara sztuka kręci się,
I nie widać jej końca.
Ostatku gry tu nie zna nikt ,
Z aktorów wraz grających,
Tylko Ten co takt wybija,
Przenika sens komedii.
(tłum. R. Schumann) |
- popatrzmy na niektóre przykłady niewłaściwej roboty:
Dlaczego Czechom z Karviny opłaca się sprowadzać górników ze Śląska autobusami z codziennymi
przewozami, a u nas, na ziemi z tradycją górniczą, zamyka się kopalnie.
Pracujący na kopalni lub w hucie często nie otrzymuje miesięcznej pensji, „kapiąc” im
po 100 złotych (10% netto), by przeżyli do następnej zaliczki. Właściewie bez planowania długoterminowego i
średnich terminów na ich wyroby przy zbycie, produkują na styk w wadliwie w ten sposób funkcjonującej gospodarki, w
mikro czyli w zakładzie, i skali makro – w państwie.
Rząd nie widząc rozwiązań gospodarczych i socjalnych powołuje 100 „najmądrzejszych”,
tak to nie przejęzyczenie się – najmądrzejszych – tylko mają 100-u? Pisząc:”Łatwiej wybierać
głupców, bo tych nigdy nie brakuje – po zebraniu 100 najmądrzejszych reprezentantów województwa katowickiego”.
Czy nie tworzy się nowa kasta 100-u na Śląsku. Nawet wydrukowano „Zeszyt 100
najmądrzejszych” – a dlaczego nie ja, mówią inni – pokrzywdzeni. Ciekawe ilu tam było reprezentantów
z domowiny, a ilu z małej ojczyzny?
Rząd szukając źródeł pozyskania pieniędzy bierze podatki od każdej oszczędzanej sumy,
każdemu obywatelowi!!. Sugerują się tu i biorą przykład z Niemiec – „bo tak samo już dawno robią”.
Tak robią – ale od pewnej sumy, nie okradając małych, z małą forsą. Tak relacjonowali niektórzy reporterzy
z zagranicy – chcąc się przypodobać władzy polskiej przedstawiając nie całą prawdę – przemilczając
ten w Niemczech brak opodatkowania dla „małych”. Przy galopującym bezrobociu do 15 procent, w Polsce
jeszcze więcej, boją się Polacy restrukturyzacji, gdzie ich nowi prywatni właściciele wysyłają pracowników na
bruk. Głośno twierdzą o wyzysku przez 40 lat przez Rosjan, a teraz przyjdzie kolej na wyzyskiwacza nowego –
Europę z EU w Brukseli. Twierdząc, iż po to wchodzą, by płacić duże pieniądze, teraz zamiast Rosjanom –
Europie. Psychoza za psychozą, nie ruszając dalej starego rolnictwa z poletkami po 4 hektary, daru komunistów dla
popierającej ich awangardy. Są tacy którzy mącą, wiercą dziury w całym, by w niepewności – dochrapywać
się stanowisk w feudalnych warunkach pracy XXI wieku w świecie. Mówi się, że polska wieś dorówna zachodniej po 15
latach, przez co wartość ich produktów ma wartość 25 % wartości Zachodniej.
Przykładowo na Opolszczyźnie niedawno tak okrojono opolską kasę chorych w Kędzierzynie, że
lekarze mogli przyjmować limit chorych – tylko 10 pacjentów tygodniowo. U niektórych specjalistów czakać
trzeba było 6 miesięcy. A niedawno przed nowymi podziałami Polski na 12 województw - Opolszczyzna rękami i nogami
broniła się przed Katowicami ( czytaj: broniąc ich kluczowych stanowisk w ich nowej małej ojczyźnie), by nie
wpaść w tę dziurę „nędzy” starych fabryk. Dzisiaj jest odwrotnie.
Dzisiaj jest odwrotnie, Śląskowi odbiera się zgromadzone pieniędze z kasy chorych, bo za dobrze
gospodarowali – dając je biednym regionom, mało przedsiębiorczym. Przebłyskując równocześnie o tylko jednej
kasie, jak za czasów komunistów. Przygotowuje się tym samym wygodne stanowiska w centrali, kosztem regionów. Wracają,
wracają powoli czasy centrali kosztem całej polskiej prowincji, wykorzystując dzisiejszą koniunkturę upadku.
W sklepach polskich sprzedaje się, i podaje się dzieciom do tej pory (sam widziałem) pożywki z
drobiu skażonych antybiotykami (firmy Gerber), które przed miesiącem już w Niemczech się wycofało ze sprzedaży.
Kto jest winien: robiący interesy ze sprzedaży dalej, albo instytuty badania rynku? Żywioł za cenę chorób i życia
małych dzieci. Po to jest EU – by szybciej reagować!
Właściwie i w Niemczech wielkie firmy robią długi nawet do rzędu 70 miliardów Euro, w jednej
firmie, gdy Polska nie może spłacić pożyczek Zachodowi wysokości 20 mld Euro od 25 lat.
Pożal się Boże, jak tu zarządzać, gdy i w Niemczech przyjmuje rząd czerwono-zielonych rolę
znajdywania źródeł pieniędzy w opodatkowaniach wszystkiego co się „rusza”. Taką formę przejmuje się
i tu powoli.
Kto wie, gdzie podąża świat w erze globalizmu, wszystkich na siłę „wciskają” do
Europy - twierdzą przeciwnicy w Polsce, przypominając znowu polskie doświadczenia, iż jakiekolwiek „Unie”
nigdy się długo nie utrzymywały, prowadząc do większego kolapsu. Ale to znów z ich doświadczenia, często
niechlubnego, ale dla niektórych chwalebnego, i znów koło Macieja, czyli Teufelskreis – błędne koło całej
organizacji przy wdrażaniu jakichkolwiek polskich przedsięwzięć. Jeden „Volkstrauertag” – w porównaniu
do wielu, wielu żałobnych dni pogrzebując się w ten sposób nieświadomie.
Dlaczego Polska nie ma wejść do EU, do świata Północy z NATO – paktem już obronnym.
Właśnie w tym dniu – 22.11.2002 nastąpiło historyczne w dziejach NATO – przystąpienie reszty Europy
Wschodniej do tego paktu, z obserwatorami – już sojuszników Rosji i Ukrainy Co jeszcze 5 lat temu w Polsce nie
myślano, wręcz nie życzono sobie sojuszu z Rosją. Teraz muszą, i tak będzie z EU, bez względu co chłop
małorolny sobie pod nosem będzie „bajał”.W historii zawsze mniejsi, słabsi łączyli się z silnymi,
wielkimi, by przetrwać i się rozwijać. (Tak było z śląskimi księstwami od już XIV wieku.) Dzisiaj jest tak z
Polską, by przetrwać w świecie trzeba iść z duchem czasu – i to właśnie kosztuje. Najpierw Polska dostanie
pomocne pieniądze na dorównanie w stylu życia i gospodarki Zachodu, potem, niestety trzeba dawać od siebie –
by znów inne kraje słabsze mogły dołączyć do tej Europy, i prawdziwie gospodarowała Europa Regionów. Prasa trąbi
jak to niektórzy widzą następnych okradaczy Polski, kupujący ziemie, czy płacenia „podatków” już
Europie. „Chłopska filozofia” niestety straciła już na wartości, ale psuć krew to potrafią – no
bo kto chce sprzedać może sprzedać, a może ten sprzedający „chłopek” chce kupić ziemię w Hiszpanii,
przy afrykańskim słońcu. Do Unii Europejskiej Polska musi wejść, to jest taka Polski potrzeba, nie potrzebują
jednak przyjmować od razu systemu pieniężnego – EURO. Przy zarobkach 4-o krotnie mniejszych (w większości,
nie licząc polskich „kominów płacowych”), i tzw „Euro-Teuro” (Ojro-tojro) w drożyźnie,
narobiłby nowy system walutowy w Polsce wiele nieporozumienia.
W tym całym kogelmoglu polskim, cieszy nas niezmiernie, kiedy czytamy o wielkich sukcesach kiedyś
ulubionej piłkarskiej jedenastki. Obecnie w klasie okręgowej – katowickiej, wygrywa z GKS II Katowice 3:1, czy
na wyjazdach w Górniku 09 Mysłowice 1:3, albo w Rozbarku Bytom 0:4. No która to drużyna tak rozprawia się teraz z
rywalami – to sławetna kiedyś na całym Górnym Śląsku - P o d l e s i a n k a.
Kiedyś niezależna wioska w Plessii Domowinie, taraz w randze miasta wojewódzkiego
Katowice-Podlesie. Miasteczko to kiedyś w swojej bogatej tradycji, zdobyło się również na drugoligowy zespół
piłki nożnej, na mecze której do Podlesianki jeździliśmy na rowerach, na skróty przez lasy Tyskie, lasy spokojne,
mroczne, w ciemności której przemilcza przeżytą historię.
Cieszymy się wszystkimi zdobyczami w naszym regionie, i to, że otwarto nowy zjazd narciarski na
hałdach bytomskich, z wszystkimi dobrodziejstwami, niczym w Szczyrku, w Beskidzie Śląskim, dziś nieodzownej części
pięknego regionu ziemi górnośląskiej! Cieszymy się również z odważnego kroku zmierzającego do pojednania Górnoślązaków,
jaki wysublimował się na Ziemi Tarnogórskiej: powołanie do życia „Przymierza Śląskiego”. Górnoślązacy,
obojętnie jakiej maści, jednoczą się w końcu w jeden sojusz – przymierze, ze wspólnym celem – dążenia
do utrzymania śląskiej tradycji i kultury regionu, kultury pracy i współistnienia z nowoprzybyłymi , tu do nas, do
ich małej ojczyzny, w naszej domowinie, czy w „hajmacie”, jak sobie który tę krainę nazywa. W krainie
przychodzących i odchodzących – na Śląsku - w duchu tolerancji, pracowano, rozwijano się wspólnie, i
wierzono w dobrą przyszłość. W duchu nadziei, w dążeniach do wspólnej Europa – stoimy do dyspozycji EU.
PS:
Przy okazji – kupiłem w Niemczech już doniczkową choineczkę wielkości 1 metra za 5 Euro, (czyli 20 polskich
złotych). Taką samą, jednometrową, rok temu kupiłem na Górnym Śląsku, jeszcze z większą doniczką, za jedyne
60 zł.!!! Trzy razy droższa w Polsce choineczka - i do tego sfałszowana – bez korzeni, tylko z uciętym pniem w
dużej donicy pełnej polskiej ziemi. Uważajcie, pytajcie, oglądajcie – w wolnym rynku kapitalistycznym można
wszystko sprzedawać, jak jest na to popyt, za dowolną cenę. Taki jest system, tylko, że oszuści twierdzili w tej
sytuacji o sprowadzonych choinek z Kaukazu czy Danii – prosto z ziemi z korzeniami. Albo drogo sprzedawano polską
ziemię w doniczkach pod pretekstem tych choinek?
Pytajcie, pytajcie, stańcie się aktywni, bo sami zginiecie, w waszej uczciwości. Od człowieka
oczekuje się innego typu człowieka, na każdym stanowisku, w każdej sytuacji – uczcie się, tylko nie na
waszych błędach. Nie narzekać na skutki, (przykładowo branie pożyczek z dużym oprocentowaniem na rzeczy, które
dalej nie robią pieniędzy, – przy kupnie samochodu – przykładowo), szukajcie prawdy – w szkoleniach
dostosowujących was do prawdziwie kapitalistycznego świata. To konieczność chwili i od niej nie można odstąpić.
Kto ma moje „Reminiscencje śląskie” – proszę niech przynajmniej przeczyta tylną okładkę
na ten temat.
Peter Karl Sczepanek