Krzyż Żelazny
Z dużym zainteresowaniem przeczytałem ostanio tekst zamieszczony w "Dzienniku Zachodnim" z dnia 13.01.03,
zatytułowany "Pomniki do mediacji". Przyznam się, że zbulwersowało mnie pytanie bedące wstępem do tego
artykułu.
"Co dalej z krzyżami żelaznymi?"
Lektura samego tekstu też jakoś mnie nie uspokoiła, więc pozwolę sobie dodać swoje trzy grosze do tematu, a właściwie
odpowiedzieć jakoś na zadane pytanie.
Krzyż Żelazny to odznaczenie ustanowione w 1813 roku na naszej śląskiej ziemi. To tutaj formowały się zrodzone
z patriotycznego ruchu narodowowyzwoleńczego śląskie pułki, które właśnie ze Śląska wyprawiane były w bój i
dawały skuteczny odpór wojskom napoleońskim. Po raz pierwszy zresztą szły pod czarno-czerwono-złotym sztandarem, a
męstwo tych żołnierzy nagradzane było Krzyżem Żelaznym ustanowionym wtedy przez króla Prus. To prawdziwy kawałek
historii Europy, Niemiec i historii naszego Śląska. Pamiętajmy o tym zawsze.
Kolejna ważna karta w dziejach tego odznaczenia to I wojna światowa. Polska historiografia uwypukla obecnie
znaczenie naszych legionów, tym bardziej, że w nieodległym przecież czasie ten temat z kolei był celowo pomijany, a
przynajmniej marginalizowany. Jednak Polacy wprost nie wywalczyli sobie niepodległości, nie mieli nawet takiej szansy.
Polska mogła się odrodzić w efekcie krwawego aktu naszych dziejów, jakim była ta wojna. Musiały paść trzy korony
cesarskie, aby w środku Europy radykalnie zmienił się układ polityczny. Niepodległość Polski i powstanie nowych
państw okupione zostały krwią żołnierzy na wszystkich frontach lat 1914-1918 i to niezależnie od ich narodowości.
Żołnierze niemieccy, a w tym wielu Polaków, za swoją ofiarę i przelaną krew nagradzani byli Krzyżem Żelaznym.
Honor i ranga odznaczenia jest więc tym większa, bo tym sposobem krzyż ten symbolizuje już nie tylko to co
niemieckie i śląskie, ale również to co polskie.
Oczywiście inaczej już trzeba patrzeć na sprawę II wojny światowej. Krzyż Żelazny również
towarzyszył żołnierzom niemieckim w czasie kolejnej hekatomby ofiar ludzkich. O tym zawsze powinniśmy pamiętać.
Odznaczenie jest jednak przede wszystkim pewnym symbolem. Dwukrotnie ta odznaka niosła z sobą symbole niepodległości,
bo tak też można to postrzegać. Za trzecim razem było inaczej ale nie można szukać winy w samym krzyżu, a jedynie
w ludziach którzy się tym symbolem posłużyli.
Nie mnie oceniać ten kawałek jakże okrutnej historii. Myślę jednak, że pamiętając o tym wszystkim, trzeba
jednak zakopać w końcu topór wojenny i zaprzestać kierowaniem się słowami wieszcza "gwałt niech się gwałtem
odciska".
Skuwanie tych naszych krzyży byłoby aktem z poprzedniej epoki. W dobie negocjacji i starań o wejście do Unii
Europejskiej nie możemy przecież rozbudzać "zimnowojennych" nastrojów.
Autorowi tak niefortunnie postawionego pytania pozwolę sobie zadedykować mój wierszyk;