Trochę refleksji nasunęło mi się w czasie odsłonięcia, restaurowanej od dwóch lat, Bramy Brandenburskiej.
Z uwagi na to, że praktycznie nie padły żadne słowa na temat rysów historycznych, czy nazwiska twórców Bramy, tak
dzisiaj z fanfarami uczczonej przez władze Berlina - a wszystko z okazję święta pojednania niemieckiego (Tag der Deutschen Einheit)
- dnia 3.10.2002. Z wielką galą i pompą: - odsłonięcie z amerykańskim sloganem: „Power for Unity” (Siła dla Jedności) z
Cabale Montserrat ze śpiewem, Bill. Clintonem w zastępstwie prezydenta USA, Georg.Busha, i cała świtą rządową - pokazano migawki w TV
o godzinie 22.15, tegoż to dnia.
A oto uzupełnienie, być może pomyłkowo przeoczone - roli Śląska w tym dniu - a tym samym jeszcze jeden, na gorąco przygotowany urywek
z mojej publikacji w cyklu:
„August Kiss z krainy przychodzących i odchodzących”
w drugiej broszurce pt.
„Sławę i wolność rozniecać”
W rozdziale pierwszym czytamy m.in.:
...
Nie minęło parę godzin w Berlinie a już w towarzystwie, jeszcze z Królewskiej Odlewni w Gliwicach, swojego kolegi po fachu, Theodora
Kalide, mający już prawie dwuletni swój pobyt w stolicy Prus, kroczą żwawo po głównych ulicach Berlina.
Idąc od ulicy Inwalidów, gdzie mieści się prawie nowa Odlewnia z wieloma tam pracującymi śląskimi specjalistami,
odezwał się August do przyjaciela,
„Cieszę się bardzo, że to właśnie ty jako pierwszy oprowadzisz mnie po Berlinie”.
Znów pytań i odpowiedzi było bez liku, a przysłuchujący się im przechodzeń, mógłby z góry osądzić,
„o znów nowi młodzi Górnoślązacy w Berlinie”, zdradzający się swoim dialektem i akcentem śląskim.
I tak po ponad rocznym się nie widzeniu, mogli zaspokoić swoją ciekawość, to Kiss opowiadał co nowego w odlewni
gliwickiej, to Kalide zdawkowo przytaczał co robi w Berlinie.
Nawzajem sobie tłumacząc, szli od Zamku Królewskiego wzdłuż obecnej alei „Unter den Linden”.
„Oto Teatr Narodowy z 1800 roku - wiem, budował go Carl Gotthard Langhans (1732 - 1808) z Landeshut (Kamiennej Góry),
odpowiadał drugi.
Ten wspaniały architekt wybudował wiele kościołów na Śląsku w Rawiczu, Wrocławiu i innych miastach, koszary w
Brzegu, cukrownię na wzór śląskich technologów w Jeleniej Górze, dom dla ubogich w Kluczborku, czy „giełdę” we Wrocławiu.
Piastował wiele wysokich stanowisk we Wrocławiu i ostatnio, od 1785 stał się najwyższym budowniczym dworu królewskiego w Berlinie”.
Entuzjazmu nie było granic, idąc dalej przechodzą obok „Opernhaus”, budowniczym której to budowli jest Karl Ferdinand
Langhaus (1782 - 1869), syn Carla - objaśniał Theodor, co dopiero wzniesiony objekt znów Ślązaka z Breslau (Wrocławia). Jak ojciec,
taki i syn został ogłoszonym głównym budowniczym Berlina, a największe jego dzieła życia to późniejszy pałac dla cesarza Wilhelma
I., gdzie i później Kiss zetknął sią z juniorem Langhausem przy ozdabianiu rzeźbami wnętrz pałacu. Do jego dzieł zaliczają się
teatry we Wrocławiu, Szczecinie, Legnicy, Dessau i w Berlinie.
Przechodząc obok najsłynniejszej z klasycyzmu, europejskiej budowli (też pokazanej dnia 3.10.2002 z rządem idącym
przed budowlą) „Neue Wache”, projektu słynnego, z 1818 roku, Karla Friedricha Schinkela, ze strzelistymi greckimi słupami,
nad którymi ten przechodzący teraz Kiss, później w 1842 roku wzbogaci projekty mistrza swoimi odlewami cynkowymi. Nie zdający sobie
jeszcze młody Kiss sprawy - jakie cele będę mu przewodniczyć - walka o przetrwanie - w tym tu przykładzie jego reliefy przedstawią
tematykę wojenną z porażką i zwycięstwem. Ale dosyć wyprzedzeń, jeszcze wogóle niekiełkujących ideii w umyśle młodego Górnoślązaka.
Nie mogli po prostu sobie zdawać sprawy, jak wielkie będą ich po latach wkłady w kulturę Europejską. obok ich, tu napotykanych mistrzów.
Nie mogli się doczekać wspaniałej, w stylu grecko-rzymskiej budowli, Bramy Brandenburskiej, też projektowanej przez ojca, Carla
Gottharda Langhausa w latach 1788 - 1791. Z dumą kroczyli, podziwiając wielkie kolumny. W centrum ich uwagi była - oczywiście kwadryga
rzymska.
Od 1788 zdobi ten identyfikator Berlina, („Wahrzeichen Berlins“) jako pierwsza budowla wspaniałego
klasycyzmu w tym mieście. Natchnieniem śląskiego architekta z Kamiennej Góry, dla tej monumentalnej budowli, Toru Brandenburskiego, stał
się podpatrzony Akropol w Atenach.
Tor ten odgrywał szczególną rolę historyczną, nie tylko, że skupiał wokół siebie znaczące inne budowle, urzędy
wokół tzw. Placu Paryskiego, ale...później... na granicy Berlina w 1989 symbolizował z Murem Berlińskim przykry podział na Wschód i
Zachód - NRD i NRF i ich połączenie.
Bramy boczne zabudowania przypominają Propyleon Akropolisu ateńskiego, a strzeliste frontowe piaskowe filary podtrzymują
niczym ogromną poziomą belką - attykę, na której to znajduje się cudo rzeźbiarskie - kwadryga rzymska w zaprzęgu czterech koni wozu
bojowego Rzymian. Tak po latach „wrócili” Rzymianie na tereny pierwotnych German, gdzie również przechodzili tędy Celtowie,
Goci i ...Słowianie, każdy w innym kierunku.
Na kwadrydze stoi bogini zwycięstwa, zwrócona do ulicy Unter den Linden ( Pod lipami), głównej promenady życia kulturalnego Berlina. W
ręku trzyma długą włócznię, na końcu z wieńcem laurowym, nad którym powiewa z rozpostartymi skrzydłami orzeł z koroną. Później
w wieńcu dołączono Krzyż Żelazny projektu Karla Friedricha Schinkela, którego miniatury w dziesiątkach tysiącach sztuk odlewano po
czasach napoleońskich w Gliwicach.
- Tak, tak - przytaknął August Kiss, „sam rysowałem w katalogu wyrobów odlewni, i ten krzyż!”.
Tak teraz największym zainteresowaniem cieszyła się kwadryga autorstwa największego w tych czasach rzeźbiarza w 1789
- Berlińczyka Johanna Gottfrieda Schadow (1764 - 1850). Sam odlew wykonał w latach 1790 - 93 Emanuel Jury. W czasie okupacji napoleońskiej
kwadryga znajdowała się w Paryżu, a po walkach wyzwoleńczych powróciła na swoje miejsce. Zaś w 1945 resztki kwadrygi po zniszczeniach
w ostatniej wojnie przekazano do Muzeum Berlińskiego. Po ponownym wymodelowaniu w gipsie, odlano ją powtórnie.
Na attyce pod kwadrygą ozdabiają płaskorzeźby niczym w Atenach - po walkach w przemarszu pochodu zwycięstwa, bogini
pokoju, wraz ze scenami z przypowieści o Herkulesie i Ateny. Do tego dorzucił Theodor: -
„Reliefy te o tematyce pokojowej zaprojektował i wykonał nasz dyrektor Akademii J.G.Schadow i Christian Ch.
Rode”.
Na tej samej alei mógł się do syta napatrzeć nasz August Kiss, w centrum klasycyzmu europejskiego. Czy to pałac
princa Heinricha, architekta, też legendarnego klasycysty Georga W. Knobelsdorffa, również urodzonego po drugiej stronie Odry, które to
zabudowania na wzór rzymskich budowli, przekazał panujący obecny król Friedrich Wilhelm III. pod zabudowania najsłynniejszego Berlińskiego
Uniwersytetu imieniem Humboldta. Na przeciw, na tej sam alei na wzór panteonu rzymskiego - katedra hl. Hedwig, św. Jadwigi, gdzie około
100 lat później „na wygnaniu” za swoją działalność będzie tu ks. Johann Kapica, „nieznośny kapłan” z ziemi
plesskiej, „pokutując” tym samym za siemianowicką organizację „Alojzianów”. I on mógł tu dalej podziwiać
biblioteki, pałace, ambasady, opery, architektów śląskich czy Karla Friedricha Schinkela.
„Profesor Schadow” - dorzucił Kalide - „jest dyrektorem naszej Akademii Sztuk Pięknych od 1815 roku,
wiele tworzył również w Italii i Wiedniu. Zaprzyjaźniony z J.W.Goethe i innymi wielkimi tego świata artystycznego, jest moim profesorm,
z czego mogę być dumny. Do jego dzieł zaliczają się „Luise i Friederike von Preussen”, popiersia króli, sławnych ludzi,
pomniki, grobowce - i ta, teraz - Quadriga, - „i reliefe tej Bramy Brandenburskiej” - dokończył o rok młodszy August Kiss.
Szczególnie nazwiska śląskie wywarły na Kissie wielkie wrażenie, tylu ich tu w Berlinie - i my - zawtórował z uśmiechem
starszy Kalide, - i nasi opiekunowie z Gliwickiej Odlewni Królewskiej, teraz w Berlinie - dokończył!
Za Zamkiem Królewskim prowadzi Theodor swojego przyjaciela Augusta przez Szprewę w kierunku kościoła św. Mikołaja....
„Tutaj zapraszam na kwaretkę warzonego piwa, do tawerny tuż nad Szprewą, jest ładnie, z pewością jesteś
wyczerpany podróżą z Gliwic, a za rzeką zobaczymy wielką stajnię koni Zamku Królewskiego”. Z przyjemnością, przytaknął
August.
Siedząc przed tawerną z szybko,zmęczonemu idące piwo do głowy, przyszły mu nostalgiczne myśli z czasów w Pless,
gdzie wielokrotnie przesiadywał przed wspaniałą stajnią książąt pszczyńskich, patrząc raz na gracje poruszanych się rumaków, a
raz na siłę ich mięśni w pokonywaniu przeszkód biegowych. Tak marząc, nie mógł sobie też zdawać sprawy, że na tym samym miejscu
stanie, i do dziś stoi wielkie jego późniejsze dzieło - wspaniały rycerz na koniu w walce ze smokiem - „hl. Georg” - św.
Jerzy. Ale to mogło się teraz tylko przyśnić zmęczonemu Augustowi, do tego z paroma procentami tego berlińskiego piwa, przypominające
mu zarazem napitek z browaru książęcego, w miejscu jego urodzenia w Tychach, z dzisiejszą dzielnicą Paprocany.
....
„Tak, tak, „twoje Paprocany” zobaczysz w tym tygodniu” - kończy posiedzenie Theodor -
„ mamy na akademii wystawę byłego naszego rektora Daniela Chodowiecki’ego, kiedyś z Gdańska, urodzony w
1726 roku. Jego malunki ceramiczne jak i miedziana litografia przedstawia wieki wachlarz krajobrazowy jego miast - może jego Morze Gdańskie
przypomni ci twoje Paprocany”.
Tak też powitała Brama Brandenburska naszych śląskich, jak i nas współczesnych wita „das Tor”. Tak
wszystkich ze świata wita najsłynniejsza budowla Berlina do dzisiaj, i szczególnie uśmiecha się wybita na niemieckich monetach Euro.
Jest łącznikiem naszych architektów i młodych 20-to latków, adeptów sztuki rzeźbiarskiej z Gliwickej odlewni i kiedyś Paprocańskiej
Kuźni, z nami współczesnymi - rozsławiających nam Europę, a my....drodzy czytelnicy?
Napisał Peter Karl Sczepanek

Brandenburger Tor 1930