Drodzy Górnoślązacy czy Oberschlesier!
Nasuwa się wiele refleksji po wyborczych z dnia 22.9.2002 w Niemczech!
Piszę to tylko po polsku, a raczej chciałem napisać w górnośląskim dialekcie. To zajęło by mi więcej czasu, i
wielu również Polaków w Niemczech, wywodu mojego by nie rozumiało.
Obecnie, tj 23.9.2002 na godzinę 9.00 wynik wyborczy przewodnich partii niemieckich idzie na równi, tzn SPD - 38,5% i
Union (CDU i CSU) - 38,5%
Chciałbym podzielić się wrażeniami z przypadkowymi napotkanymi Oberschlesier-ami przy kościele po niedzielnej mszy
św.
Są oni praktykującymi, chrześcijanami, co niedzielę w kościele, jak wielu, wielu z nas. Przechodziliśmy różne
losy w starym Heimacie, dlatego znaleźliśmy się tu, w Niemczech. Uważaliśmy, że byliśmy prześladowani, żle traktowani, poniżani,
wykorzystywani, itd.
Obecnie jesteśmy w Niemczech, zarabiamy, dwa razy na wczasy zagraniczne, piwo na codzień - to zwykły rytuał, tu przyjęty.
Można powiedzieć, że wrośliśmy w nową małą ojczyznę (Kleines Vaterland).
Jednak zupełnie to tak nie jest z tym wrośnięciem jakbyśmy sobie to życzyli.
Górnoślązacy nie wchodzą właściwie w nurt „nowego” Heimatu - robią dalej na swój sposób. To znaczy,
tak jak przyzwyczajeni w starym Heimacie, uciskani - tu nieuciskani ale też: nie angażują się do polityki, stowarzyszeń, życia
normalnego w Niemczech. Nie mam na myśli zająć się wielką polityką, ale mają być sobą, być sobą! Jest to nie łatwe, gdy czyhają
zdobycza dobrobytu zachodniego. Nie mając z reguły pojęcia co reprezentują wybierani politycy, i nie wiedząc jak nas widzą ci
wybierani, nie wiedząc czy mają wybierani takie poglądy jak my, gdy tu do Niemiec przyjeżdżaliśmy z biletem w jedną stronę. Jeżdzimy
na wczasy pod płaszczykiem jakichś firm turystycznych, które chcąc robić interes na „zabłąkanych” Górnoślązakach,
wmawiają im, że ich firma to „Landsmannschaft Oberschlesien”, z hasłem: „Schlesien-Treff in Costa Brava” z ich
godłem orła z symbolem Abendlandu tzn. księżyc i krzyż na nim - ale nie czarny tylko ciemno-niebieski (by nie mieli kłopotu z
prawdziwym związkiem L O/S w Niemczech).
Tak myślimy dla wygody, wielu z nas, „późno-przesiedleńcy”. Wygodnictwo, niewiedza, nie wrośnięcie w
nowy Land, ze starymi przyzwyczajeniami z czasów komunistycznych w ich starym Heimacie, nie aktywni, dmuchający na chłodne, stale się
czegoś obawiający, niszczących przez to swoją śląskość u siebie i ich dzieci. Uważamy się za wielkich Niemców, myśląc przy tym,
że jesteśmy mądrzejsi od innych itd, itd.
W efekcie co słyszałem - głosują
nasi ludzie wyrywkowo, bez przekonania, bez zaangażowania kogo i dlaczego wybierają. Zapytani dlaczego tak a nie inaczej wybierali -
szukają bez uzasadnienia wykrętów. Często nie idą do urn wyborczych - przyzwyczajeni jak to robili w Polsce Nie wiedzą, że teraz nie
idąc do urny, nie wybierając nikogo -ale przez to głosują automatycznie na konkurentów. Czy na tym polega w ich mniemaniu demokracja -
której nie znają i nie wykorzystują. Nie znają dobrze „rynku” kapitalistycznego w wolnym rynkiem gospodarczo-społecznym.
Jednym słowem, jeszcze afiszując się wśród znajomych Niemców swymi bez uzasadnień wywodami - tylko się blamują, zostając w ich
oczach takimi, jakimi ich robili w Polsce - Polacy. Nic tylko goła prawda.
Straceni i zagubieni Górnoślązacy, „wołałem” w „Oberschlesien - anders”, funkcjonuje dalej,
pokrzywdzeni za losy przodków, ale dzisiaj bezkrytyczni, w wygodzie - korzystają z życia, ale jakiego? Patrząc na nasze morale, na naszą
tożsamość, na nasze bycie w nowym społeczeństwie - rozbijamy dalej naszą narodowość śląską, już i tak rozbitą po wszystkich zakątkach
Niemiec.
„Wach auf, mein Herz, und Denke”
„przebudź się, serce moje, i pomyśl”
pisał ponad 400 laty jeden ze Ślązaków - Andreas Gryphius.
(Obraz nr. 5 w „Albumie-Schlesische Reminiszenzen” i polskiej wersji książki -„Reminiscencje śląskie”, mego
autorstwa).
PS.
Wielu Górnoślązaków może się za moje tu wywody na mnie obrazić
- piszę tu o niektórych z nas, ale będących dzisiaj w XXI wieku niestety większością.
Zaobserwował dnia 23.9.2002
Peter Karl Sczepanek